niedziela, 29 grudnia 2013

L'biotica Biovax - Intensywnie regenerujący szampon do włosów ciemnych

Mimo, że ostatnimi czasy nie poświęcam pielęgnacji włosów tyle czasu co kiedyś (ale z tym walczę) staram się używać kosmetyków o wartościowych składach. Od szamponów nie wymagam cudów, nie wierzę w kosmetyki 2w1, po myciu i tak zawszę muszę nałożyć maskę/odżywkę. Staram się używać szamponów o łagodnych składach, bez silnych detergentów unikam też silikonów. Od samego kosmetyku wymagam oczyszczenia włosów, bez ich nadmiernego wysuszania, czy plątania. Czy Biovax spełnia te wymagania?

Skład: Aqua, Sodium Cocoamphoacetate, Cocamidopropyl Betaine, Acrylates Copolymer, Coco-Glucoside, Cocamide DEA, Cocamidopropylamine Oxide, Polyquaterium-22, Fucus Vesiculosus Extract, Lawsonia Inermis Extract, Glicerin, Poliquaternium-59 (and) Butylene Glycol, Allantoin, Dicaprylyl Ether (and) Lauryl Alcohol, Trimethylsilylamodimethicone (and) C11-15 Pareth-5 (and) C11-15 Pareth-9, Styrene/Acrylates Copolymer (and) Coco-Glucoside, Parfum, Tetrasodium EDTA, Citric Acid, Sodium Hydroxide, Methylisithiazolinone, Linalool, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate

 Kilka słów od producenta:


Biovax to gwarancja zdrowych włosów! Dzięki zawartości naturalnych ekstraktów i substancji ochronnych :
- Ekstrakt z alg brunatnych pozwala zachować głęboki kolor włosów. Działa remineralizująco na włosy i skórę głowy.
- Łagodne emolienty zabezpieczają przed utratą wilgoci, utrzymując naturalną barierę lipidową skóry głowy. Zmiękczają włosy sprawiając, że stają się elastyczne i bardziej podatne na układanie.
- Ekstrakt z henny ułatwia aktywnym składnikom wnikanie do wnętrza włosa i jego cebulki.

Moja opinia:

Opakowanie: 

Szampon mieści się w białej plastikowej butelce zamykanej na zatrzask. Nie jest bardzo eleganckie, ale też nie razi. Zamknięcie działa bez zarzutu, nie zacina się, nie otwiera samo. Szampon dodatkowo zapakowany jest w kartonowe pudełko, z informacjami od producenta.

Zapach i konsystencja: 

Szampon jest dość rzadki, ale nie utrudnia to jego stosowania. Ma przyjemny słodki zapach.

Działanie: 

Szampon spełnia moje oczekiwania, dobrze oczyszcza włosy, ale ich nie wysusza. Bez problemu zmywa oleje. Nie pieni się tak jak typowe drogeryjne szampony, ale dla mnie nie jest to problemem. Nie plącze bardzo włosów, ale ja i tak zawsze używam maseczki/odżywki.

Wydajność: 

Moim zdaniem jest wystarczająca, tylko trzeba przyzwyczaić się do mniejszej ilości piany.


Podsumowując lubię ten szampon i często po niego sięgam. Przeważnie kupuję go podczas promocji na linię Biovax ;)

Dostępność: SuperPharm, Hebe, niektóre apteki
Moja ocena: 4/5



środa, 18 grudnia 2013

Green Pharmacy - Masło do ciała Olej arganowy i Figi

Nałogowo kupuję przeróżne mazidła do ciała, obecnie posiadam całkiem pokaźną kolekcję olejków, maseł i balsamów. Dziś chciałam przedstawić jednego z moich ulubieńców.

Skład: Aqua, Butyrospermum Parkii Butter, Cyclopentasiloxane, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Ethylhexyl Stearate, C12-15 Alkyl Benzoate, Glyceryl Stearate, Argania Spinoza Kemel Oil, Ficus Carica Fruit Extract, Tocopheryl Acetate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Parfum, Triethanolamine, Phenoxyethanol, Methykparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Benzyl Salicylate, Linalool, Coumarin, Limonene, Ci 15985, Ci 42090.

Kilka słów od producenta:

Aromatyczne, lekkie masło wspaniale pielęgnuje skórę, przywraca naturalną miękkość i elastyczność, daje ciału przyjemny, delikatny zapach. Cenny olejek arganowy, płynne złoto Maroka, bogaty w NNKT i substancje przeciwrodnikowe, opóźnia starzenie się skóry. Poprawia jej nawilżenie, elastyczność i odżywienie. Wraz z ekstraktem z owoców figowca sprawia, że skóra jest gładka, jędrna i miła w dotyku.

Moja opinia:


Opakowanie:

 

Plastikowy, odkręcany słoiczek zachowany w aptecznym stylu, jak wszystkie opakowania tego producenta. Opakowanie jest solidne, raczej nie ma szans żeby je uszkodzić podczas użytkowania, a masło łatwo z niego wydobyć. Plus za zabezpieczenie produktu sreberkiem, dzięki niemu mamy pewność, że żadna wścibska klientka nie maczała rączek w naszym kosmetyku.

Zapach i konsystencja:

Zapach jest delikatny, ale dość mocno wyczuwalny, utrzymuje się na skórze. Nie potrafię wychwycić w nim konkretnej nuty zapachowe, ale ogólnie jest dość przyjemny. Masło ma bardzo gęstą, zbitą konsystencje, nie ma szans żeby "wylało się z opakowana". Chyba nie znam innego produktu o takiej konsystencji, przypomina mi trochę ptasie mleczko, niby zbite, a jednocześnie dość lekkie. Masło nie jest bardzo tłuste, ale pozostawia na skórze warstewkę ochronną.


Działanie:

Jak już wspomniałam na początku notki, masło przypadło mi do gustu. Dobrze nawilża, przynosi ulgę podrażnionej skórze, nie ma mowy o szczypaniu, czy pieczeniu. Pomimo, że jest bardzo gęste i treściwe szybko się wchłania, pozostawia film ochronny, ale skóra w dotyku nie jest tłusta, dla mnie jest jakby satynowa.
Masełko ma też całkiem bogaty skład, masło shea już na drugim miejscu, całkiem wysoko jest też olej arganowy, ekstrakt z figi i witamina E. Szkoda tylko tej plejady parabenów pod koniec, no ale nie zauważyłam podczas użytkowania żadnych niekorzystnych skutków, więc będę używać nadal.

Wydajność:

Ciężko jest mi ocenić jednoznacznie wydajność masła, ponieważ używam go na zmianę z innymi kosmetykami. Generalnie mam go już dość długo, a jeszcze niedawno używałam go bardzo często. Ostatnio zwariowałam na punkcie olejków i to po nie sięgam najczęściej. Podsumowując wydajność oceniam jako dobrą, zwłaszcza, że masło nie kosztuje dużo.

Dostępność: m. in. Natura, Hebe
Moja ocena: 4/5






czwartek, 12 grudnia 2013

Isana Med - olejek pod prysznic

Jako posiadaczka suchej skóry lubię wypróbowywać delikatne produkty myjące, które mają zapobiegać wysuszaniu i podrażnieniom skóry. Czy tak właśnie jest w przypadku Isany?

Skład: Glicine Soja Oil, Mipa-Laureth Sulfate, Laureth-4, Helianthus Annuus Oil, Parfum, Propylene Glycol, BHT, Panthenol, Tocopheryl Acetate


Kilka słów od producenta:

Isana Med olejek pod prysznic zawiera 40% natłuszczających skórę olejków. Wyjątkowo łagodnie myje skórę, nie powodując podrażnień. Zawarte w recepturze olejku Pantenol i Witamina E zapewniają skórze optymalną ochronę przed wysuszeniem. Formuła opracowana z myślą o potrzebach wrażliwej i suchej skóry chroni naturalny kwaśny płaszcz ochronny, jednocześnie wspomagając płaszcz ochronny skóry.

Moja opinia:

Opakowanie:

Plastikowa butelka, utrzymana w biało-błękitnej kolorystyce z zamykaną klapką. W moje gusta nie trafia, na pewno nie będzie ozdobą łazienkowej półki. Klapka ma tendencje do niedomykania. Gdy go kupowałam prawie wszystki butelki były wytłuszczone. Dodatkowo denerwuje mnie, że w Rossmanach produkty ich własnych marek (głównie BabyDream i właśnie Isana) są zakurzone i zwyczajnie brudne. Nie zauważyłam, żeby taka sytuacja miała miejsce w przypadku innych kosmetyków, znanych producentów.

Zapach i konsystencja:

Kosmetyk ma rzadką, tłustą konsystencje, jak typowy olejek. Zapach mi się nie podoba, nie jestem w stanie określić co mi przypomina, chyba po prostu składniki olejku. Na szczęście nie utrzymuje się na ciele.

Działanie: 

Olejek w kontakcie z mokrą skórą tworzy przyjemną emulsje. Nie pieni się zbyt mocno, jest to raczej bardzo delikatna, aksamitna pianka. Delikatnie myje, nie wysusza skóry, nie powoduje podrażnień. Po prysznicu z jego użyciem, nie odczuwam potrzeby natychmiastowego zastosowania balsamu do ciała. Nie oznacza to jednak, że olejek solo nawilży i odżywi suchą skórę, w taki sposób, że obejdzie się bez innych kosmetyków. Obiecany przez producenta pantenol i witamina E w składzie co prawda są, ale na szarym końcu za zapachem, więc raczej nie mają szansy zadziałać na skórę.

Wydajność: 

Ze względu na słabe pienienia kosmetyk jest mniej wydajny niż tradycyjny żel pod prysznic, ale biorąc pod uwagę niską cenę (około 5 zł.) nie ma tragedii.

Przyznam szczerze, że mam problem z jednoznaczną oceną olejku. Generalnie działa naprawdę dobrze, ma niezły skład i bardzo  niską cenę jak na produkt tego typu. Z drugiej strony nie sprawia frajdy podczas kąpieli, brzydko pachnie. Utwierdza mnie w przekonaniu, że brak wysuszenie i podrażnienia nie idzie w parze z relaksującą kąpielą - albo delikatne mycie, albo kąpielowa, pachnąca frajda. Nie mniej jednak nie wykluczam ponownego zakupu.

Dostępność: Rossmann
Moja ocena: działanie 5/5, przyjemność stosowania 3/5, średnia ocena 4/5





środa, 11 grudnia 2013

Mixa Krem na suche strefy

Kosmetyki Mixa dostępne są w Polsce stosunkowo niedługo, jest to francuska marka produkująca kosmetyki pod kontrolą medyczną, aby minimalizować ryzyko alergii. Na stanie mam obecni kilka z nich, część kupiłam sama, część dostałam w prezencie urodzinowym. Dziś przedstawię produkt, który jako pierwszy zagościł w mojej kosmetyczce.

Skład: Gliceryn, Aqua, Butylene Glikol, Ceteryl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Gliceryk Stearate, Butyrospermum Parki Buter/Shea Buter, Glyceryl Stearate Se, Dimethicone, Allantoin, Avena Sativa Kernel Extract/Oat Kernel Extract, Caprylyl Glicol, PEG/PPG, 18/18 Dimethicone, Phenoxyethanol, Sodium Polacrylate, Parfum(F.I.L. B50458(1)

Kilka słów od producenta:

Nasz krem na suche strefy Mixa Regeneracja to koncentrat bardzo skutecznych składników, aby silnie odżywiać i długotrwale przeciwdziałać widocznej suchości skóry. To idealny produkt dla szorstkiej i zniszczonej skóry na łokciach, kolanach i piętach.

Moja opinia:


Opakowanie:

Krem zapakowany jest w miękką tubę z zamykaną klapką. Generalnie lubię opakowania tego typu, ale ze względu na bardzo gęstą konsystencję nie sprawdza się w przypadku tego produktu. Krem bardzo ciężko wycisnąć, zwłaszcza jak jest już częściowo zużyty. Otwór jest zdecydowanie za mały.

Zapach i konsystencja:

Zapach jest delikatny i neutralny. Konsystencja jak już wspominałam jest bardzo gęsta, ale jednocześnie nie wydaje się być tłusta. Przypomina mi trochę skoncentrowany krem do rąk Neutrogeny - oba na pierwszym miejscu w składzie mają glicerynę, ale Mixa jest gęstsza.

Działanie: 

Krem kupiłam, gdy miałam straszne problemy z przesuszaniem skóry dłoni, zdecydowanie przynosił łuszczącej się skórze ukojenie. Wypróbowałam go też na łydkach, które zawsze mi się przesuszają. Po zastosowaniu wieczorem budziłam się z gładkimi, świetnie nawilżonymi łydkami. Krem dobrze nawilża i odżywia skórę, sprawia, że staje się miękka i elastyczna. Pozostawia na skórze warstewkę ochronną, dlatego najlepiej stosować go na noc lub pod rękawiczki, skarpetki. Niestety przy bardzo podrażnionej skórze może powodować delikatne pieczenie, ale zachowuje się tak większość kremów jakie znam.
Na pewno zawsze znajdzie miejsce w mojej kosmetyczne, jest niezastąpiony na problematyczne miejsca.
Ze względu na dużą zawartość gliceryny lepiej nie stosować go na mróz.

Wydajność:

Tubka mieszcząca 100 ml kremu wystarcza na długo. Do posmarowania dłoni, stóp, czy łokci wystarcza odrobina.

Dostępność: Rossman
Moja ocena: 4,5/5


czwartek, 5 grudnia 2013

Olejowanie paznokci

Ostatnio w pielęgnacji ciała i twarzy używam głównie olei, siłą rzeczy podczas aplikacji trafiają również na dłonie i paznokcie. Zauważyłam delikatną poprawę w ich wyglądzie, raczej nie może być to wpływ innych czynników. Postanowiłam wzmocnić ten efekt mieszanką przygotowaną specjalnie dla paznokci.

W pustej buteleczce po odżywce do paznokci wymieszałam olej ze słodkich migdałów, olej arganowy, 4 rybki Dermogal A+E, około 10 kropelek olejku z drzewa herbacianego, 5 kropelek keratyny i 5 kropelek jedwabiu. Mam zamiar smarować olejkiem paznokcie i skórki przynajmniej raz dziennie. Olejowanie paznokci jest ostatnio popularną metodą, na forach i blogach można znaleźć wiele pozytywnych opinii i zdjęć je potwierdzających. Mam nadzieję, że sprawdzi się i u mnie.

Zamieszczam również zdjęcie obecnego stanu moich paznokci. Nie widać tego za dobrze, ale mam problemy z przesuszonymi skórkami. Mam nadzieję, że niedługo będę mogła pochwalić się efektami olejowania.


środa, 4 grudnia 2013

Zakupy na zrobsobiekrem.pl

Dostałam dziś paczkę z ZSK. Dość długo dumałam nad skompletowaniem zamówienia, najchętniej wykupiłabym pół sklepu, ale rozum i stan konta kazał się jednak ograniczyć. Ostatecznie zdecydowałam się na:

Hydrolizat keratyny - jest to jeden z moich ulubionych półproduktów z czasów włosomanniactwa. Moje włosy bardzo lubiły się z proteinami, ładnie się po nich kręciły. Mam nadzieję, że i teraz tak będzie.

Hydrolizowane białka jedwabiu - podobnie jak w przypadku keratyny dawniej stosowałam jedwab na włosy. Tym razem planuję używać je również w ekspresowym serum do twarzy.

Kwas hialuronowy 1% - bardzo wszechstronny produkt. Będzie bazą do serum do twarzy, dodatkiem do maseczek i peelingów, a i do włosów się przyda.

Olej arganowy organiczny deodoryzowany - do twarzy, włosów, ciała. Chyba nie ma kobiety, która nie słyszałaby o jego cudownych właściwościach. Zdecydowałam się na wersję oczyszczoną pozbawioną zapachu, bo gdy poprzednio go używałam zapach był dla mnie bardzo nieprzyjemny. Nawet nie będę opisywać, z czym mi się kojarzył ;)

Olej ze słodkich migdałów organiczny - podobnie jak wyżej, będę go stosować do twarzy, włosów ciała, a nawet paznokci.

Hydrolat z kwiatów pomarańczy gorzkiej Neroli - do przecierania twarzy, rozrabiania maseczek, jako baza mgiełek do włosów.

Hydrolat z kwiatu głogu organiczny - jak wyżej.

Glinka biała porcelanowa - czytałam wiele dobrego o glinkach, biała polecane jest do skóry suchej i wrażliwej, czyli takiej jak moja.

Peeling z nasion czarnej porzeczki - nie mam pojęcia czego się po nim spodziewać, ale mam nadzieję, że polubi się z moją skórą.

Wyciąg z aloesu zatężony 10-krotnie - kupiłam głównie z myślą o włosach, ale do ciała też się nada.

Ekstrakt wzmacniający włosy - gotowa mieszanka liposomów. Będę dodawać do odżywek i maseczek.

Do tego dwie butelki ze spryskiwaczem. W jeden przygotuję regenerującą mgiełkę do odświeżania loczków, do drugiej przeleję trochę hydrolatu.

Jako gratis dostałam próbkę francuskiej glinki żółtej. Co prawda polecana jest przede wszystkim skórze tłustej i mieszanej, ale na pewno wypróbuję przygotować bardziej oczyszczającą maseczkę z jej dodatkiem. 

Już dziś zaczęłam testowanie moich nowych nabytków. Za jakiś czas podzielę się wrażeniami :)


wtorek, 3 grudnia 2013

L'biotica BIOVAX - Intensywnie regenerująca maseczka do włosów suchych i zniszczonych

Z Biovaxem zaprzyjaźniłam się kilka lat temu. Jest to maseczka do której zawsze chętnie wracam, nigdy mnie nie zawiodła.

Skład: Aqua, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol (and) Ceteareth-20, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Acetylated Lanolin, Glicerin, Lawsonia Ingermis Extract, Cinnamonum Zeylacium Extraxt, Mel (Honey) Extract, Parfum, C.I. 16255, C.I. 42090, Linalool, Hexyl Cinnamal, Benzyl Alcohol (and) Methylchlorisothiazolinone (and) Methylisothiazolinone, Citric Acid, Polassium Sorbate.

Kilka słów od producenta:

Biovax to gwarancja zdrowych włosów dzięki naturalnym olejom i ekstraktom:
  • Kompozycja ekstraktów z Cynamonu i Miodu silnie nawilża i regeneruje przesuszone włosy, nadając im piękny połysk i zdrowy wygląd. 
  • Naturalny olej ze słodkich migdałów zmiękcza i wygładza włosy oraz łagodzi podrażnienia skóry głowy. 
  • 100% ekstrakt z Henny ułatwia aktywnym składnikom wnikanie do wnętrza włosa i jego cebulki. 

Moja opinia: 

Opakowanie:

 Maseczka zapakowana jest w kartonik. Ostatnio nie mogłam się na nim dopatrzeć składu. Nie wiem, możliwe, że nie sprawdziłam dokładnie, ale jeśli faktycznie go tam nie ma, to ogromny minus. Wybierając produkty do włosów (i nie tylko) zawsze zwracam uwagę na skład, unikam silikonów, alkoholu, mocnych detergentów. Wybieram produkty, które w składzie mają dobroczynne składniki takie jak oleje, ekstrakty, witaminy. Maseczkę kupiłam, bo używałam jej już wiele razy i liczyłam, że skład się nie zmienił. Na właściwym pojemniku skład został umieszczony, na szczęście nadal jest zachęcający.   
Wracając do tematu sama maseczka zapakowana jest w plastikowy pojemniczek  zamykany na klapkę. Niestety otworzenie jej nie jest łatwe, zwłaszcza mokrymi rękami.

Zapach i konsystencja:

 Maseczka ma słodki przyjemny zapach i bardzo gęstą konsystencję. Nie spływa z włosów, a zapach się na nich utrzymuje.

Działanie:

Nie jest to maseczka dla leniwych. Ciepło wzmacnia jej działanie, więc najlepiej założyć na głowę  dołączony czepek i zawinąć go ciepłym ręcznikiem. Dodatkowo można podgrzać włosy suszarką. Maseczkę należy trzymać na włosach 15-30 minut.
Maseczkę nakładam na całą długość włosów od nasady. Moich włosów nie obciąża, ale nie jestem pod tym względem autorytetem, bo naprawdę niewiele produktów jest w stanie obciążyć moje suche kręcone włosy. Już podczas płukania czuję, że włosy są odżywione i wygładzone, łatwo dają się rozczesać. Po wyschnięciu włosy prezentują się świetnie. Są gładkie, miękkie i błyszczące. Dobrze się też układają.
Najważniejsze dla mnie jest to, że maseczka zawiera składniki, które rzeczywiście mogą odżywić i poprawić stan włosów, a nie tylko dają efekt wizualny. Jest stałym punktem w pielęgnacji moich włosów.

Wydajność:

Małe opakowanie maseczki na pewno wystarczy na kilkanaście użyć. W promocji kosztuje około 15 zł. więc cena też jest całkiem przystępna.


Podsumowując jest to jedna z moich ulubionych maseczek, poprawia ich wygląd i kondycje. Przetestowałam również inne wersje maseczki jak i kilka innych produktów do włosów tego producenta. Recenzje na pewno pojawią się wkrótce na blogu.

Dostępność: SuperPharm, Hebe, Apteki
Moja ocena: 5/5




niedziela, 24 listopada 2013

Ulubione półprodukty - L-cysteina

Tak jak wspominałam w poprzedniej notce, kiedyś interesowałam się biochemią kosmetyczną, składami kosmetyków itp. Stosowałam również różnego rodzaju półprodukty. Przede wszystkim wzbogacałam nimi gotowe kosmetyki. Ingerowanie w skład kosmetyku może mieć wpływ na jego stabilność, nie można przewidzieć jak wpłynie na jego trwałość, dlatego lepiej przygotowywać jednorazowe porcje. Jeśli chcemy przygotować odżywkę do włosów, jako bazy najlepiej użyć odżywki o dość prostym składzie, bez silikonów (generalnie unikam ich w produktach do włosów) itp. Moją ulubioną odżywką-bazą jest Kallos Latte, solo też radzi sobie całkiem ok. Zawsze kupuję litrowe opakowanie, o ile dobrze pamiętam w zależności od pojemności różni się składem, więc przed zakupem lepiej sprawdzić na opakowaniu.
Tą notką chciałam zapoczątkować cykl o moich biochemicznych ulubieńcach.

L-cysteina

Jest to aminokwas z grupy endogennych. Stosuje się ją głównie w pielęgnacji włosów - odżywia, regeneruje i wzmacnia włosy, przywraca im blask i zdrowy wygląd. 

L-cysteina ma postać drobnych kryształków i dość charakterystyczny, mocny zapach przypominający siarkę, jest rozpuszczalna w wodzie. W kosmetykach do włosów stosuje się ją w stężeniu do 4%. Przeważnie dodaję odrobinę do porcji odżywki bezpośrednio przed myciem włosów. Można również używać ją do płukanek, ale jej zapach mnie przed tym powstrzymuję.

Muszę przyznać, że naprawdę ma zbawienny wpływ na włosy. Różnicę czuję już po pierwszym użyciu, włosy są bardzo miękkie, błyszczące, wyglądają na zdrowsze i lepiej się układają. Cały czas mam ochotę je dotykać ;) To chyba najszybciej działający środek jaki używałam, polecam. 

L-cysteine można kupić w sklepach z półproduktami kosmetycznymi np. na http://www.zrobsobiekrem.pl/




Życie kręconowłosej - motywacja do działania

Z natury mam dość mocno kręcone, ale cienkie włosy. Są suche i dość kapryśne, jak to kręciołki. Kilka lat temu miałam totalnego świra na punkcie pielęgnacji włosów. Poświęcałam im naprawdę dużo czasu i pieniędzy. Olejowałam, wcierałam, wzbogacałam odżywki półproduktami, przygotowywałam własne psikadełka, maseczki domowej roboty itp. Potem życie przyniosło trochę zmian, zaczęło brakować czasu, ograniczyłam się do podstawowej pielęgnacji i niestety odbiło się to na kondycji moich włosów. Ta notka to próba zmotywowania do ponownego działania. Wstawiam zdjęcia podglądowe obecnego stanu włosów, co jakiś czas będzie pojawiała się aktualizacja.

Mój plan na najbliższy czas:
  1. Olejowanie minimum raz w tygodniu.
  2. Regularne stosowanie wcierek przeciwko wypadaniu włosów
  3. Powrót do półproduktów
  4. Suplementacja (w tym niestety też brakuje mi systematyczności)
  5. Wizyta u fryzjera


    Zdjęcie niestety nie jest najlepszej jakości, ale dysponuję tylko telefonem. Mam nadzieję, że coś widać.

NATURA SIBERICA – szampon i odżywka do włosów suchych Ochrona i Odżywienie

Jakiś czas temu pod wpływem wielu pozytywnych opini zamówiłam kilka rosyjskich kosmetyków. Część nadal testuje, ale niektóre już zdążyły mnie zachwycić. Do moich faworytów zdecydowanie należą szampon i odżywka rosyjskiej firmy produkującej kosmetyki naturalne.

Szampon


Skład: Aqua with infusions of: Organic Anthemis Nobilis Extract, Organic Saponaria Officinalis Extract, Organic Acorus Calamus Root Extract, Organic Origanum Vulgare Extract, Lauryl ?glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Guar Hydroxypropyl Trimodium Chloride, Rhodiola Rosea Extract, Pinus Sibirica Extract, Gypsophila Paniculata Extract, Hippophea Rhamnoides Altaica Seed Extract, Hydrolized Wheat Protein, Barberis Sibirica Extract, Potentila Supina Extract, Arcitum Lappa Extract, Benzyl Alcohol, Glicerin, Benzoic Acid, Sorbic Acid, CI 75810, Beta Vulgaris, Maltodextrin, Citric Acid, Parfum

Kilka słów od producenta:


Szampon ochronny do włosów suchych na bazie Różeńca Górskiego i Mieszka Cedrowego z dodatkiem olejku z Ałtajskiego Rokietnika. Różanic górski posiada unikatowre właściwości przywraca włosom ich naturalną życiową energię i chroni przed czynnikami zewnętrznymi.Mleczko cedrowe nazywane inaczej „Mleczkiem Młodości” zawiera ogromną ilość naturalnrj substani odmładzającej – witaminy E. Olejek z Rokietnika Ałtajskiego odżywia komórki włosów.

Moja opinia:


Szampon zapakowany jest w ładną butelkę z wygodnym dozownikiem – wystarczy nacisnąć. Bez problemu można otworzyć go mokrymi rękami i wydobyć odpowiednią ilość kosmetyku.

Konsystencja i zapach:

Konsystencja typowa dla szamponów, dość żadka. Szampon ma ładny, delikatny ziołowy zapach.

Działanie:

Szampon dobrze się pieni i wystarczająco oczyszcza włosy. Bez problemu domywa oleje, czy pozostałości po kosmetykach do stylizacji. Nie plącze i nie wysusza włosów. Jest delikatny i ma bardzo przyjemny skład.

Wydajność:

Wystarczy niewielka ilość kosmetyku żeby umyć włosy średniej długości, szampon bardzo dobrze się pieni. Butelka 400 ml starcza na długo.

Moja ocena: 5/5

Odżywka:


Skład: Aqua withof infusions of: Extract: Rhodila Rosea Extract, Sophora Japonica Extract, Thymus Vulgaris Extract, Chamomilla Recutia Extract, Behentrimodium Chloride, Cetearyl Alcohol, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Hydrolized Wheat Protein, Oils: Triticum Vulgare Germ, Abies Sibirica, Pinus Sibirica, Panthenol, Tocopherol, Retinol, Ascorbic Asid, Palmitoyl Hydrolized Wheat Proteins, Keratin Amino Acids, Citric Acid, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid.

Kilka słów od producenta:


Balsam ochronny do włosów suchych na bazie Mleczka Cedrowego i Różeńca Górskiego chroni włosy przed szkodliwymi czynnikami. Mleczko cedrowe tzw. Mleczko Młodości zawiera dużą ilość witaminy E odżywia włosy od cebulek aż po same końce, stymuluje naturalne procesy odnowy komórek. Różaniec Górski zawiera kompleks cennych antyoksydantów, które wzmacniają ochrone włosów, regenerują i odmładzają komórki, odbudowują zniszczone i łamliwe włosy.

Moja opinia:


Opakowanie:

Identyczne jak w przypadku szamponu, z takim samym wygodnym dozownikiem.

Konsystencja i zapach:

Odżywka ma dość lekką konsystencje, nie jest zbyt gęata, ale też nie spływa z włosów. Tak jak szampon pachnie delikatnie ziołami.

Działanie:

Już podczas nakładanie czuć, że świetnie sunie po włosach, sprawia, że rozplątanie splątanych pasm staje się łatwe. Po spłukaniu włosy są miękkie i śliskie. Odżywka dobrze je nawilża, spraia, że włosy są gładkie i miłe w dotyku. Nie obciąża włosów, są puszyste (ale moich włosów chyba nic nie obciąży ;) ). Świetnie się sprawdza na moich suchych, kręconych włosach. Skład mówi sam za siebie, zawiera dużo ekstraktów, proteiny, witaminy B5, A, E, C, olejki. Na pewno warto ją wypróbować.

Wydajność:

Dostępna jest w 400 ml butelce. Ponieważ dobrze rozprowadza się na włosach wystarczy niewielka ilość na ich pokrycie, tak więc wystarcza na długo.

Moja ocena: 5/5

Bardzo polubiłam cały zestaw i na pewno jeszcze wrócę do kosmetyków Natura Siberica. Miałyście z nimi styczność? Co polecacie?


Dostępność: Zarówno szampon jak i balsam można kupić w sklepach internetowych z rosyjskimi kosmetykami np. nahttp://kalina-sklep.pl
Cena: około 20 zł za butelkę



Alterra olejek do ciała limonka i oliwki

Początkowo chciałam napisać zbiorczą notkę, o różnych olejkach, do ciała, których używałam, jednak doszłam do wniosku, że Alterra zasługuje na osobny post. O olejkach Alterra głośno jest już od dłuższego czasu, aż wstyd przyznać, że ja dopiero niedawno skusiłam się na ich zakup.

Skład: Zea Mays Germ Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Oenothera Biennis Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Limonene, Parfum, Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil, Simmondsia, Chinensis Seed Oil, Glycine Soja Oil, Citral, Tocopherol, Bisabolol, Citrus Aurantifolia Oil, Helianthus Annus Seed Oil, Citrus Nobilis Oil, Cananga Odorata Flower Oil, Geraniol, Linalool, Citronellol, Benzyl Benzoate, Eugenol, Aloe Barbadensis Leaf Extract

Kilka słów od producenta:


Każda skóra zasługuje na indywidualną pielęgnację. Olejek do ciał Alterra pielęgnuje skórę sprężyści i delikatnie specjalnie dobranymi, z natury czystymi olejami roślinnymi, takimi jak tłoczony na zimno ekologiczny olej z jojoby oraz ekologiczna oliwa z oliwek extra virgin. Preparat chroni skórę w sposób odczuwalny przed utratą wilgoci. Doskonały olej migdałowy, cenny olej z pestek winogron oraz bogaty olej z wiesiołka zaopatrują ją w sposób trwały w wysokowartościowe nienasycone kwasy tłuszczowe i witaminy. Orzeźwiający lekki zapach naturalnego olejku z limonki dostarcza nowej energii i świeżości, a zmysły wysyła w prawdziwą podróż wellness.


Moja opinia:


Opakowanie:


Olejek zapakowany jest w przyjemny dla oka kartonik, z wszelkimi informacjami o produkcie – jest na nim również naklejka w języku polskim. Sam olejek zapakowany jest w ładną szklaną butelkę, z bardzo wygodnym dozownikiem. Opakowanie jest praktyczne, pozwala wydobyć odpowiednią ilość kosmetyku bez ryzyka rozlania olejku i potłuszczenia wszystkiego wokół. Zachowam opakowanie po wykończeniu olejku, na pewno przyda się na jakieś serum własnej roboty.

Konsystencja i zapach:


Konsystencja typowa dla oleju, zapach świeży cytrusowy, przypomina trochę odświeżacze powietrza. Na pewno nie każdemu przypadnie do gustu. Osobiście mam dużą tolerancję do świeżych, wręcz kwaśnych zapachów, więc mi zupełnie nie przeszkadza, a nawet go lubię.


Działanie:


Zacznijmy od tego, że mam suchą skórę, w okresie jesienno zimowym wręcz bardzo suchą, podrażnioną, ściągniętą – większość drogeryjnych balsamów sobie z tym nie radzi. Olejku używam przeważnie po prysznicu jeszcze na mokrą skórę. Jest to dla mnie najwygodniejszy sposób pielęgnacji ciała, zajmuje chwilę, a skóra jest nawilżona, ukojona. Olejek łagodzi również delikatne podrażnienia spowodowane przesuszeniem, czy użyciem golarki. Stosowany regularnie sprawie, że skóra staje się niezwykle miękka, nawilżona. Zdarza mi się stosować go również na suchą skórę i w ten sposób sprawdza się równie dobrze. Zostawia na skórze warstewkę ochronną, ale nie ma problemów z wchłanianiem. Po kilku tygodniach regularnego stosowania jestem zachwycona efektem, W końcu nie mam przesuszonych łydek, a skóra na ramionach, udach, biodrach, pośladkach jest niesamowicie gładka i miękka, jak skóra niemowlaka.

Wydajność:


Olejek zużywa mi się dość szybko, mam go niecały miesiąc i powoli zbliżam się do końca opakowania, a w międzyczasie używałam innych balsamów i olejków. Z drugiej strony nie jestem oszczędna, szczodrze wsmarowuje go w ciało.

Podsumowując jestem bardzo zadowolona z działania olejku na moją skórę, na pewno jeszcze nie raz do niego wrócę. Ma zamiar wypróbować pozostałe wersje olejków Alterra, kupiłam już „Brzoza i pomarańcza” i po kilku użyciach jestem równie zadowolona. A Wy używałyście olejki Alterra? Lubicie?

Dostępność: Rossmann
Cena: 13-17 zł w zależności od aktualnej promocji

moja ocena: 5/5



Witajcie :)

Na początku wypadałoby się przywitać, ale nie do końca wiem co mam napisać :) Może spróbuję troszkę opowiedzieć o tym co będziecie mogły tu zastać. Będzie to blog o typowych babskich sprawach, kosmetycznych odkryciach i różnych małych przyjemnościach. Znajdziecie tu głównie recenzje kosmetyków pielęgnacyjnych, trochę kosmetyków naturalnych, sposobach pielęgnacji kręconych włosów, sporadycznie pojawi się kolorówka i czas pokaże co jeszcze. Przyznam szczerze, że od dłuższego czasu przeglądam blogi kosmetyczne i lakierowe i równie długo noszę się z myślą założenia własnego. Mam nadzieję, że czasem do mnie zajrzycie :)