wtorek, 30 grudnia 2014

Projekt denko - vol. I (grudzień 2014)

Mniej więcej w połowie grudnia dołączyłam do denkujących, bo powoli brakuje mi w domu miejsca na kosmetyki. W tym miesiącu miałam trochę ułatwione zadanie, gdyż zalegało mi wiele produktów, które były na wykończeniu, tak na 2-5 użyć. Nie mniej jednak jestem z siebie bardzo dumna i mam nadzieje, że kolejne miesiące będą równie owocne :)



Zaczynamy wyliczanie:

1. Alterr,a olejek do ciała brzoza i pomarańcza - mój ulubieniec z całej serii. Kocham go za działanie i zapach. Można go stosować zarówno na mokrą, jak i suchą skórę. Dobrze się wchłania, sprawia, że skóra jest miękka i miła w dotyku. Bardzo dobrze nawilża. Świetnie się sprawdza przy olejowaniu paznokci. Na pewno jeszcze kupię i będę kupować dopóki tylko będzie dostępny.

2. Alterra, olejek do ciała migdał i papaja - ten nie przypadł mi do gustu. Wydaje mi się ciężki, gorzej się wchłania. Zapach dla mnie też jest męczący. Do działania nie mogę się przyczepić, ale nie daje takiego przyjemnego uczucia nawilżenia jak pomarańczowy brat. Wykończyłam butelkę i raczej nie będę do niego wracać.

3. Alterra, żel pod prysznic różowy grapefruit i kwiat pomarańczy. Lubię żele Alterry za w miarę naturalny skład, cenę i dostępność. Dobrze oczyszcza skórę nie wysuszając jej. Kupując go miałam nadzieję na ładny zapach i trochę się zawiodłam, ale nie było najgorzej. Żel jest całkiem wydajny i w miarę dobrze się pieni, ale nie tak jak żele z SLSem, ale dla mnie jego brak w składzie to zdecydowany plus.Wydaje mi się, że jest to wersja limitowana, więc nie wiem, czy będę miała jeszcze okazję po niego sięgnąć, ale na pewno będę nadal kupować żele pod prysznic Alterry.

4. Alverde, Trauble Avocado maseczka do włosów - przywiozłam ją sobie z weekendu w Budapeszcie i bardzo żałuję, że w Polsce jest niedostępna, to znaczy można kupić w sieci po zawyżonej cenie. Świetnie działa na moje włosy, są wygładzone, nawilżone, dobrze się układają. Jeśli tylko będę miała okazję kupię ponownie.

5. Amincer Pharma, Emulsja zmywająca - nie wiem czemu kupiłam, nie przepadam za mleczkami do demakijażu, zdecydowanie bardziej wole płyny micelarne. Zmywa w miarę dobrze, chociaż czasem zdarza jej się nie domyć tuszu do rzęs. Miała być niezwykle delikatna, jednak na przesuszonej i podrażnionej mrozem cerze dawała nieprzyjemne uczucie, jakby szczypała, podrażniała bardziej. Na plus opakowanie z pompką i ciekawa szata graficzna etykiety. Więcej nie kupię.

6. Babydream, żel do mycia niemowląt - bardzo uniwersalny produkt, możemy się nim umyć od stóp do głów. Tą butelkę zużyłam głównie jako mydło do rąk, ale równie dobrze sprawdza się przy myciu ciała, czy włosów. Jest delikatny, nie wysusza skóry, dobrze się pieni. Będę do niego wracać.

7. Botanical Choice, Purderm plastry na zrogowaciałe i popękane pięty - powiedziałabym, że to taki gadżet ;) Coś tam zmiękcza, natłuszcza i nawilża pięty, ale cudów nie zdziała.

8. Dermopharma maska kompres na stopy - maseczka w formie skarpetek. Producent wiele obiecuje, ale jeśli mamy szorstkie, popękane pięty, to nie ma co liczyć, że tego typu maseczka zmieni je w piętki niemowlaka. Na pewno nawilża stopy i regularnie stosowana może poprawić ich kondycje, ale jeden zabieg cudów nie zdziała. Co jakiś czas stosuję produkty tego typu, możliwe, że i do tego konkretnego produktu wrócę.

9. Eveline, arganowa maska 8 w 1 - trochę śmieszą mnie opisy kosmetyków 8 w 1, 15 w 1 itp. Niedługo się okaże, że maseczka poza odżywieniem, nawilżeniem i wygładzeniem włosów posprząta nam mieszkanie i ugotuje obiad ;) wracając do tematu jest to całkiem fajna maseczka. Użycie nie jest super komfortowe, bo maseczka nie daje włosom poślizgu, jest raczej tempa. Mimo to nie miałam problemów z rozczesaniem włosów, ale moje nie są zbyt długie. Po wysuszeniu włosy są bardzo miękkie i puszyste. Jak zużyję część zapasów, to do niej wrócę.

10. Evree, Max Repair, serum do rąk - na jesieni byłam zachwycona tym kremikiem, dobrze nawilża, szybko się wchłania. Niestety gdy przyszły mrozy nie poradził sobie z mocno przesuszoną, podrażnioną skórą. Po nałożeniu pojawiło się nieprzyjemne uczucie pieczenia. Niestety w moim przypadku na takie przesuszenia mogę nakładać tylko kremy z dużą zawartością olei/maseł, czy parafiny, nawilżacze się nie sprawdzają. Niemniej jednak jest to fajny kremik i już kupiłam kolejne opakowanie.

11. Evree, Max Repair, balsam regenerujący do bardzo suchej skóry - po pozytywnej ocenie kremu do rąk dałam się skusić promocji i kupiłam balsam z tej samej serii. Szczerze mówiąc był to strzał w 10, dawno nie miałam tak dobrego balsamu. Ma przyjemną dość gęstą konsystencje, szybko się wchłania, a przede wszystkim bardzo dobrze nawilża skórę. Zdał egzamin nawet podczas urlopu, a jak wiadomo opalanie, słona, czy chlorowana woda, to nie jest to, co sucha skóra lubi najbardziej. Na pewno do niego wrócę, jak tylko uszczuplę swoje zapasy :)

12. Garnier, Fructis, odżywka mega objętość - lubię tą odżywkę i co jakiś czas do niej wracam. Ma fajny skład, przystępną cenę, jest łatwo dostępna i bardzo ładnie pachnie. Po użyciu włosy są miękkie i odżywione. Pewnie jeszcze nie raz kupię.

13. Killys, bezacetonowy zmywacz do paznokci o właściwościach nawilżających - mój ulubiony :) Używam go od bardzo dawna, chociaż to moja pierwsza buteleczka z nową formułą. Na szczęście nie zauważyłam zmian w działaniu, dobrze zmywa lakier, nie zostawia białego nalotu, nie wysusza, a wręcz mam wrażenie, że zostawia lekko natłuszczoną płytkę. Pewnie przez zawartość oleju rycynowego. Czasem zdarza mi się kupić inny zmywacz, ale zawsze do niego wracam. Już zaczęłam kolejną butelkę.

14.Le Petit Marsylia, delikatny żel pod prysznic białą brzoskwinia i nektarynka - to taka moja odskocznia od delikatnych bezSLSowych żeli pod prysznic. Dobrze się pieni, bardzo ładnie pachnie. Podczas używania nie zauważyłam nadmiernego przesuszenia skóry, ale stosowałam go zamiennie z delikatniejszymi żelami.

15. Lirene, płyn micelarny 3w1 cera naczynkowa - płyn nie skradł mego serca, nie domywa tuszu do rzęs (a nie stosuję wodoodpornych) na twarzy sobie w miarę radzi, ale to dla mnie za mało. O wiele bardziej lubię micela z Biedronki. Więcej nie kupię.

16.  Paloma, hand SPA, Regenerujący krem-maska do dłoni - krem kupiłam już dawno temu i jest to całkiem dobry produkt. Wchłania się w miarę, pozostawia skórę nawilżoną. Nie wiem, czy jeszcze kupię, bo mam chyba z 8 napoczętych kremów do rąk, a ciągle mnie kuszę jakieś nowości ;)

17. Rexona, antyperspirant w kulce - swoja zadanie spełnia, nie podrażnia, nie uczula. Pewnie jeszcze kiedyś kupię.

18. Tołpa, masujący peeling ujędrniający pod prysznic - peeling z gatunku tych delikatnych, ja wolę bardziej konkretne zdzieraki. Trudno mi powiedzieć, czy ujędrnia, bo stosowałam go bardzo nieregularnie. Nie będę do niego wracać.

I to by było na tyle, jestem zadowolona z mojego denkowego debiutu :)